poniedziałek, 9 stycznia 2017

Tajemne Miasto // C.J. Daugherty, Carina Rozeenfeld - przedpremierowo



Głośne cześć i czołem! dla Was wszystkich w nowym roku - tak tyko przypominam, już nowy rok, jej. Do tej pory nie pisałam nic na blogu - główna przyczyna, której się trzymam to popsuty laptop - ale dzisiaj jednak jest dzień kiedy znajduję tę chwilę aby coś naskrobać. / 'Tajemne Miasto' to kontynuacja Tajemnego Ognia, którego recenzja jest tutaj. Jest duża szansa, że nie czytaliście pierwszego tomu, a jako iż jestem zdania, że ta^ recenzja naprawdę dobrze mi wyszła - choć jest sprzed roku - to odsyłam Was najpierw tam. Jeśli chcecie, a jeśli nie to już możecie czytać jakieś sensowne informacje na temat drugiego tomu, ponieważ już przechodzimy dalej. 

Po części mam problemy z określeniem tej książki. Zacznę może od tego, że już początek książki mnie rozczarował. Nie zdradzając za wiele napomnę tylko, że na początku miała miejsce pewna bitwa - nic szczególnego - która była tak abstrakcyjna i beznadziejna, że masakra. / Wyobraźcie sobie, że po jednej stronie ulicy jest grupa osób posiadająca alchemiczne (takie magiczne) zdolności, a po drugiej stoi jedna osoba. Jedna. Nie dwie, trzy czy squad przyjaciół - jedna. Wszystko byłoby by dobrze, bo przecież to możliwe aby jedna osoba była potężniejsza od setki innych osób, ale autorki wspomniały przez jednego bohatera, że zwykli przechodnie nie widzą fal energii, które wypływają z rąk obu stron. Czyli co? Obie strony ulicy stały jak spider-man podczas wyrzucania sieci i mierzyły się wściekłym wzrokiem. Dla mnie trochę to śmieszne jakby tak na to spojrzeć oczami czytelnika.

Dalej na szczęście historia zaczęła się rozkręcać i właściwie to była całkiem interesująca. Bohaterowie - Sacha oraz Taylor - przez pewne niedogodności musieli opuścić uniwersytet w którym stacjonowali i ruszyć w drogę. / Wątek podróży byl jednym z niewielu, który mi się podobał. Mogliśmy przyjrzeć się dokładniej bohaterom i śledzić ich losy podczas podróży - choć brzmi to może nudno to takie nie jest. Jest w porządku, dobrze wyważone.

Mówiąc po łebkach w kontynuacji mamy bardziej rozwinięty wątek z potworami, dziełami ciemności. Więcej też jest o klątwie rodziny chłopca i jest poruszony jego ostateczny dzień 18 urodzin. Prócz tego Sacha jest cały czas cudowny, Taylor jest jak cała rzesza innych bohaterek (autorki próbują kierować fabułę tak aby pokazać, że ona jest przecież cudowna), a Louisa na szczęście znowu ma swój mocny charakter! t a k. / Jednakże jestem takiego samego zdania wobec drugiego jak i pierwszego tomu. Żaden z nich nie jest dobry ani zły. Są czymś pomiędzy i są na równi ze sobą. Kontynuacja nie przebiła w jakości swojego poprzednika, ale myślę, że zaspokaja ciekawość czytelnika. Pierwszy tom dobrze się zapowiadał, ale okazał się rozczarowaniem. Drugi tom kontynuował rozczarowanie, ale skończył się dobrze. Według mnie autorki skakały z poziomem i zamiast stworzyć coś od początku do końca oryginalnego to tylko czasami wtrącały coś co mogło zainteresować czytelnika. Mam wrażenie, że ta powieść była stylizowana dla takiej młodzieży, która czyta tylko od czasu do czasu i nie wyczuje powtarzalności i błahych wątków.

Cała historia skończyła się tak, że kontynuacja nie jest potrzebna. Wszystko się wyjaśniło i jest super i fajnie i wszyscy są szczęśliwi, ale kto wie może będzie jeszcze jeden tom
i kolejny.
Wydaje mi się, że udało mi się zawrzeć wszystko co miałam do przekazania o tej książce. Tak jak w przypadku 'Tajemny Ogień' tak i tu ani Was nie zniechęcam ani Was nie zniechęcam do czytania tej książki. Jeśli jesteście po pierwszym tomie to nic Wam nie zaszkodzi sięgnąć też po drugi. A jeśli nie czytaliście jeszcze pierwszego to być może to się zmieni - nie wiem, zostawiam to Wam.

★★★★★☆☆☆☆

za możliwość przedpremierowego przeczytania 'Tajemne Miasto' dziękuję wydawnictwu Moondrive.
życzę Wam zaczytanego dnia/wieczoru x

ps. premiera jest 11 stycznia '17
Tom drugi || Tajemne Miasto || ok. 330 stron
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka