poniedziałek, 6 czerwca 2016

[Gregor i przepowiednia zagłady] - Suzanne Collins


Po 'Gregor i niedokończona przepowiednia' (klik!) przyszedł w końcu czas na kontynuację. Czy była ona dobra? Dla mnie ta seria to temat rzeka, a czy to dobrze czy źle, to ocenicie podczas czytania recenzji, która swoją drogą wyszła o dziwo dłuższa niż miałam w planach. O dziwo, ponieważ miałam zastój w pisaniu, a tu niespodzianka! O akapit bądź dwa (kto by tam liczył) więcej niż zazwyczaj.


Gregor myślał, że jego przygody do podziemia już na dobre się skończyły. W końcu już kilka miesięcy od wpadnięcia w kanał za pralką minęło, a zarówno on jak i jego młodsza siostra Botka mają trzymać się z dala od tego miejsca. No cóż, ale jak sami się spodziewacie - coś znowu się stało. Tak, nie mylicie się - Gregor na nowo odwiedził podziemną krainę. Tym razem dostał się tam przez kanał w parku, ale ponownie wpakowuje się do tej krainy bez Botki obok. Tym razem czeka go znacznie więcej strat, zmartwień i walk do stoczenia.

Naprawdę lubię tą serię. Bardzo. Czuję do niej takiego rodzaju sympatię. Fakt faktem, że przede mną są jeszcze dwa - trzy tomy, ale po tym co przeczytałam w tych częściach mogę śmiało Wam ją polecić, z ręką na sercu. Fabuła nie jest banalna, a przynajmniej nie jest to kolejna schematyczna powieść typu - niebezpieczny on, nieśmiała ona, problemy nastolatek i o, zobacz! Jeszcze jeden bohater się tu wciska - cudownie, nieprawdaż? || Oczywiście nie twierdzę, że takie książki - jak chwilę temu podałam przykład - są złe, ale są one jednak trochę przewidywalne i choć urzekające mimo tej schematyczności, to i z czasem męczące. Dlatego też dobrze czasem zrobić sobie przerwę od takich książek i sięgnąć po coś naprawdę niewiarygodnie lekkiego - właśnie jak Kroniki Podziemia.

Po Igrzyskach Śmierci nawet nie myślałam, że kiedykolwiek przeczytam coś jeszcze od tej autorki. A tu proszę - nie dość, że coś zupełnie innego, to jeszcze mi się podoba. Jak tak teraz po czasie patrzę na IŚ, to mam wrażenie, że Suzanne Collins wcale nie pisze tak cudownie. Myślę, że mnie rozumiecie, choć kto Was i mnie tam wie. Chodzi mi oto, że Igrzyska są pewnego rodzaju klasykiem i czytając je po raz pierwszy mamy eksplozje mózgu, serce staje nam w miejscu, a oczy wypadają z orbit. Po czasie jednak gdy tak spojrzymy na tą trylogię, to mi osobiście serce się raduje, ale gdzieś w głowie świta mi myśl, że to nie jest takie fajne jak mi się wtedy podczas czytania zdawało || Pewnie zastanawiacie się teraz czemu tak bardzo zboczyłam na temat Igrzysk. Już tłumaczę. Nadal czuję takie zdziwienie na myśl, że jedna osoba może tak różnie pisać. Szczerze? Absolutnie nie przydzieliłabym tej książki do tej właśnie autorki - i Wy pewnie też nie. W Kronikach podziemia ten styl jest inny. Jest bardziej płynny, narracja jest inna, bohaterowie są zupełnie i diametralnie inni, akcja i fabuła są zupełnie inne - wszystko. Wszystko, absolutnie wszystko jest inne i tylko autor się zgadza. Nie próbuję w tej chwili porównywać Igrzysk do tej serii, bo się najzwyczajniej w świecie nie da. Obie serie są świetne i każda na swój inny indywidualny sposób. 

Obawiam się, że mogłam Wam tu sporo namieszać. Przepraszam! Ale gdy się ekscytuję czy też za bardzo wkręcam, to nagle nie mogę ułożyć spójnie wszystkich moich myśli w jednym miejscu. || Dopowiem Wam jeszcze trochę o bohaterach, bo z samej okładki nie da się tego przecież wywnioskować. Na pierwszym planie jest jedenastoletni Gregor, a zaraz - dosłownie krok za nim - jego dwu bądź też trzy letnia siostra. Lubię Botkę, nie pałam do niej jakąś szczególną miłością, ale lubię ją. Gregor natomiast był by całkiem w porządku gdyby nie dwa fakty - wiek i jakieś takie, sama nie wiem jego myśli w stylu "To moje przeznaczenie. To ja i tylko i wyłącznie ja sam muszę to zrobić". Kiepski przykład, ale wydaje mi się, ale może zrozumiecie, o co mi chodzi.

Zostało mi jeszcze do napisania takie małe podsumowanie. Uważam, że Kroniki Podziemia - bo tak nazywa się ta seria - jest godna polecenia dla czytelnika w każdym wieku. I co lepsze, nie ma ograniczeń typu 'bardziej spodoba się dziewczynom". Co więcej myślę, że seria jest niedoceniana i pomimo swoich pięknych okładek mało kto po nią sięga. Zmieńmy to! Jeśli Wam się nie spodoba, to przyjmuję na klatę wszelkie bany, ale serio - spodoba Wam się. Nie zapadnie Wam głęboko w pamięć, nie będzie to najlepsza książka świata ani nie wyniesiemy z niej dużej ilości wartościowej lekcji, ale szczerze - co z tego? Co z tego? Skoro grunt to dobra zabawa, a chwile spędzone przy tych książkach takie są. Dlatego też jeśli najdzie Was kiedyś ochota na coś lekkiego, to przypomnijcie sobie to wszystko co tutaj napisałam.

★★★★★☆☆

Dziękuję Ci przeogromnie, że tu zajrzałeś! <3
A wydawnictwu IUVI dziękuję za ten pięknie pachnący egzemplarz! :)))
Buziaki!

Tom drugi || Kroniki Podziemia || stron ok. 335

4 komentarze :

  1. Byłam ciekawa tej serii i choć na początku miałam spore obawy, to Twoja recenzja mnie zachęciła. Sięgnęłam po książkę i nie żałuję! Autorka odwaliła kawał dobrej roboty :))

    OdpowiedzUsuń
  2. Wierzę, że powieść jest godna uwagi, ale to jednak zupełnie nie moja bajka, więc odpuszczę ją sobie. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kocham Collins za "Igrzyska" no i mam nadzieję pokochać ją dodatkowo za "Gregora", bo mam przeczucie, że będzie świetny!
    Buziaki!
    BOOKBLOG

    OdpowiedzUsuń
  4. Też podoba mi się ta seria. Lekka, przyjemna zawsze jak o niej myślę to się automatycznie uśmiecham :)
    Nominowałam cię do Poczuj lato BOOK TAG ksiazkiponadniebo.blogspot.com/2016/07/56-poczuj-lato-book-tag.html?m=0

    Pozdrawiam kochana ♥

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka