czwartek, 5 maja 2016

[Chłopak, który zakradał się do mnie przez okno] - Kirsty moseley


Recenzja powinna była pojawić się wcześniej  (zdaję sobie z tego sprawę), ale już jest więc puśćmy to w niepamięć. Książka mi nie podchodziła i okazała się czymś zupełnie innym od moich wyobrażeń. Jak to wszystko się potoczyło? Cóż, przekonajcie się sami.


Zacznijmy od tego o czym jest ta książka - oczywiście jak ZAWSZE bez-spojlerowo. || Tytuł jest sporą podpowiedzią. Główna bohaterka Amber miała wyjątkowo trudną i skandaliczną sytuację w rodzinie. Zarówno jej umysł jak ciało było w rozsypce, co noc płakała i nawet podczas snu nie mogła zaznać spokoju przez dręczące ją koszmary. Pewnej nocy jednak coś się zmieniło. Niejaki Liam, sąsiad i przyjaciel jej brata zobaczył, że dziewczynka płacze. Pomimo tych swoich dziesięciu lat zakradł się do niej przez okno, otulił ramionami i czuwał nad nią aż do rana. W dzień jedenak chłopak zamieniał się w największego dupka jaki chodził po tej planecie, a w nocy natomiast był zupełnie kimś innym. O co chodzi? Cóż, Amber dowie się tego dopiero po ośmiu latach, ale Wy po pierwszych kilkudziesięciu stronach.

Jestem taką małą książkową sroką, ponieważ kiedy na facebook'u zobaczyłam okładkę tej książki (ale i tytuł mnie zaciekawił!), to zapragnęłam od razu ją mieć i czytać, czytać i jeszcze raz czytać. Kiedy w końcu dostałam ją w swoje ręce, to też miałam ochotę ją czytać, ale.. z każdą stroną miałam coraz więcej powodów do narzekania. Zaczęło się od słownictwa jakie występuje w książce, nie tyle co wulgarnego, ale powiedzmy, że możliwe jest iż podczas czytania miałam małe, bo małe, ale rumieńce. Słownictwo nie było jednak dla mnie problemem, po prostu się go nie spodziewałam. || Po kolejnych kilkunastu kartkach zaczęłam narzekać na fabułę i styl pisania autorki. Fabuła jest tak banalna, że ojej. Nie wiem czy czytaliście kiedyś wattpad i takie typowe opowiadania jakie się na nim pojawiają, ale właśnie je zaczęła przypominać mi ta książka. Co gorsza nadal nie wiem co o tym myśleć. Z jednej strony sama kiedyś chętnie i w sporych ilościach czytałam takie opowiadania, z drugiej jednak strony nie uważam za najlepszy pomysł ich wydawanie. Dlatego też ta książka to dla mnie temat rzeka i sama nie wiem czy to dobrze czy to źle. || Kolejna sprawa, która mnie irytowała chyba najbardziej. Tłumaczenie. Ogólnie jest w porządku, ale jest w nim naprawdę sporo błędów i to nie jeden na pięćdziesiąt stron - nie, czasem potrafiłam znaleźć po trzy byki na jednej stronie, a uwierzcie mi ja naprawdę nie chciałam ich znajdywać. Nie były one też tak banalne jak złe "ó/u" czy "rz/ż". Słowa albo były złączone, albo w ogóle nie pasowały do reszty zdania, albo litery zostały zamienione miejscami, albo zżarte i po prostu ich nie było. A najlepsze było kiedy zdanie nie było spójne - tu taki mały przykład: 'Liam odwrócił głowę i na mój widok ale omal się nie zadławił wodą.Tak więc tu nie zawiniła autorka, której styl pisania jest dosyć błahy, ale tłumacz i ten kto sprawdzał książkę przed jej wydaniem. 

Spróbujmy teraz trochę ochłonąć, bo samej mi się ciepło zrobiło jak pisałam o tych negatywnych aspektach książki. Dobra - wdech, wydech i lecimy dalej. Największą zaletą książki jest Liam. Tak nie żartuję, a Wy doskonale wiecie, że nie żartuję, ponieważ wiem, że znaczna część czytelników również lubi męskich bohaterów. Liam jest świetny, choć może trochę za opiekuńczy. Mimo to jest uroczy, ma poczucie humoru, nie jest tępym mięśniakiem i uwielbiam jak zwraca się do Amber "Aniołku" <3 Poza Liam'em są na szczęście jeszcze inne pozytywy. Takie jak - według mnie - o wiele ładniejsze wydanie książki u nas niż w oryginale. Jeśli chodzi o fabułę i styl pisania, to nie są mimo wszystko (oj mimo wszystko) takie złe. Czyta się dosyć szybko, całkiem przyjemnie i myślę, że tak właściwie to taka książka przyda się od czasu do czasu każdej dziewczynie. Czemu nie chłopakom? Według mnie może być dla nich zbyt.. dziewczęca, urocza czy naiwna, ale nie będę oczywiście nikomu mówić co ma robić, droga wolna.

Zanim przejdę do samego końca tej recenzji chcę napomnieć o głównej bohaterce, a raczej o tym jakie wobec niej odniosłam wrażenie. Ogólnie jest raczej w porządku - dosyć mało irytuje jak na główną postać żeńską, ale nie rozumiem (i nie chcę rozumieć) jej postępowania pod koniec powieści. Ma też ona okropne nazwisko - Walker. A z kim mi się kojarzy? Tak z drwalem (czyt. Evan z "Piąta fala"), ponieważ miał on takie same nazwisko! Współczuję jej. A wracając na ziemię - uważam, że każdy bohater w tej książce jest skazany na zgubę i zapomnienie. Są papierowi. Są nudni. Są najzwyklejsi na świecie. Są jak z wattpad'a.

No dobrze. Już kończę. Parę zdań, obiecuję.
Książka jest dobra, czytałam gorsze. Nie jest ona jednak ambitna, ani nic się z niej konkrentnego nie wywnioskuje. Mimo wszystko myślę, że warto się z nią zapoznać jeśli zdarzy się taka okazja - choćby po to aby sprawdzić tłumaczenie, zapoznać się z fabułą i bohaterami. Nie odradzam, ale też nie polecam.

★★★★★★★★☆☆

Ta książka, to masakra pod względem tego, że mogłabym o niej pisać i pisać, a i tak bym nie napisała wszystkiego co chciałabym przekazać - przepraszam Was za tak długą recenzję! Jak zwykle wyczekuję na Wasze komentarze! :))

Bardzo dziękuję wydawnictwu Harper Collins za możliwość przeczytania tej powieści - mam nadzieję, że się na mnie nie obrazicie! ;)


6 komentarzy :

  1. Zgadzam się ze wszystkim co powiedziałaś, z tym że mnie Amber irytowała niesamowicie. Ahh dla mnie też temat rzeka i pewnie gdybym miała to zrecenzować, to nie potrafiłabym znaleźć słow, żeby opisać moje uczucia co do tej ppwieści. Szczęście, że mnie w tym wyręczyłaś🐞
    Pozdrawiam
    Mary🐢

    OdpowiedzUsuń
  2. Mi się ta książka podobała, ale cóż... każdy ma inny gust, czyż nie?
    Pozdrawiam cieplutko:*
    ksiazkowezamieszanie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi też się ona podobała, tylko mam wobec niej sporo zastrzeżeń :)

      Usuń
  3. Kurcze, a ja tak chciałam przeczytać tę książkę... Z jednej strony i tak ciągle bardzo mnie ciekawi, a z drugiej... Taki głupie błędy irytują mnie najbardziej!
    Twoja recenzja dała mi do myślenia, ale skoro jest tam cudowna męska postać, to... Cóż, chyba kiedyś przeczytam xD
    Pozdrawiam ciepło :)
    Muminek
    ksiazkowa-dolina.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak na tyle wymienionych wad i tak wysoko ją oceniłaś. Jakoś nie przekonuje mnie ta książka, niezbyt rozumiem jej fenomen. Wydaje się być przeciętna, a nawet słaba. Tak w ogóle to masz świetny styl pisania. Obserwuję i zostaję na dłużej ;)

    ksiazkowe-perelki.blogspot.com
    >hope

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, ale ze mnie gapa! O jedną gwiazdkę dałam za dużo, miało być siedem. No nic, poprawię jak będę miała komputer pod ręką. || Bardzo mi miło i liczę, że jeszcze nieraz zobączę Cię na blogu :) ;)

      Usuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka