niedziela, 20 grudnia 2015

Papierowe miasta - recenzja

Cześć i czołem!

Dzisiaj przychodzę do Was z taką luźną recenzją, bo i książka jest niewymagającą lekturą. Kojarzycie "Gwiazd naszych wina" J.Green'a, prawda?
A więc na pewno słyszeliście o książce (bądź filmie) "Papierowe Miasta".

Czytaliście? Ja mam takie zdanie.. 


Autor: John Green
Wydawnictwo: Bukowy las
Liczba stron: ok.400 
Moja ocena: 7/10

Jestem pewna, że czytaliście kiedyś jakąś książkę od Pana zielonego. Jeśli tak, to wiecie, że autor ma lekki i przyjemny styl pisania, Jeśli nie, to już wiecie. Nie, ale tak na poważnie. John Green ma to do siebie, że jego książki nie są arcydziełem i nie są wybitne. Jednak mają coś w sobie. Na pewno są oryginalne choć z tym też bym dyskutowała. Gdybym kiedyś napisała książkę (marzenie) to chciałabym aby moja powieść i styl pisania były na poziomie Green'a.


Nic nigdy nie zdarza się tak, jak to sobie wyobrażamy. [...] Z drugiej strony, jeśli sobie niczego nie wyobrażasz, nigdy nic się nie wydarza.


Zacznijmy od początku.
Historia, opowieść, akcja - czy jakkolwiek tego nie nazwiecie - dzieje się w obecnych czasach. Na początku poznajemy losy głównych bohaterów jak byli dziećmi. Pewnego dnia wybrali się na przejażdżkę rowerową do pobliskiego parku, gdzie znaleźli coś, a raczej kogoś kto nie pasował do otoczenia. A konkretnie ciało martwego, postrzelonego mężczyzny położone od tak przy drzewie. Margo - jedna z bohaterów - jest nadzwyczaj ciekawską, nietypową i odważną osobą. Bardzo lubi tajemnice dlatego też już jako dziecko zaczęła zbierać dowody, informacje i różne ciekawostki o martwym mężczyźnie.



Ideał stoi w miejscu mijany przez śmiertelników.



Od tamtego wydarzenia dużo się zmieniło. Dwoje przyjaciół z dzieciństwa - Quentin i Margo - mieszkający naprzeciwko siebie przestali utrzymywać ze sobą jakiekolwiek kontakty.
Margo została typem dziewczyny o której wszyscy mówili, ale to nie były złe rzeczy. Rozmawiali o jej przygodach, ucieczkach z domu i zostawianych wskazówkach kiedy znikała na pewien okres czasu.
Quentin natomiast był przeciętnym uczniem, przeciętnym chłopakiem, ale miał wyjątkowych przyjaciół i darzył Margo wyjątkowym uczuciem.


Tak trudno jest odejść-dopóki się nie odejdzie. A wówczas jest to najłatwiejsza rzecz pod słońcem.


Oboje byli w ostatniej klasie. Nie odzywali się do siebie praktycznie wcale, a jednak pewnej nocy Margo weszła do Quentina i razem wybrali się na nietypową przejażdżkę. Łamali sporo zasad i bawili się cudownie. Q - bo tak w skrócie mówiono do chłopaka - pomyślał nawet, że od tej pory wszystko się zmieni.
I miał rację, ale nie tego się spodziewał.
Dzień po nocy z Margo chłopak dowiedział się, że dziewczyna ponownie uciekła z domu. Nie było jej narpiew kilka dni, a potem mijał pierwszy tydzień i Q wiedział, że ona może już nie wrócić.


Margo zawsze kochała tajemnice. [...] Nigdy nie opuszczała mnie myśl, że być może kochała je tak bardzo, że sama stała się tajemnicą.


Na szczęście Margo i los chciał, że tak jak zawsze zostawiła po sobie wskazówki. Razem z przyjaciółmi chłopak będzie je stopniowo rozgryzał i w końcu może uda mu się zaciągnąć Margo z powrotem do tego Papierowego Miasta. O ile dowie się gdzie jest.



Podsumowując, ja jestem na tak. Kupuję to.
Podoba mi się sama historia, styl pisania, bohaterowie, humor (który jest cudowny!), jak i ekranizacja. Kocham ten film, kocham tą książkę. Nie jest idealna, nie jest wyjątkowa, ale skrada serce!
Polecam Wam książki tego autora, mimo iż fenomenalne nie są i znam lepsze :)

Trzymajcie się,
ALEX!

8 komentarzy :

  1. Polecasz tą książkę na rozpoczęcie przygody z Greenem? :)
    https://ifeelonlyapathy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Czuję się lekko przystara na Greena, ale nie mówię nie, może się zdecyduję na którąś z powieści :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. E, tam! Green jest dobry dla wszystkich ;)
      Również pozdrawiam! :)

      Usuń
  3. Ja też mam bardzo podobne zdanie do twojego. Uwielbiam twórczość Johna Greena i "Papierowe miasta" bardzo mi się spodobały, jednak chyba już żadna jego książka nie pobije "Szukając Alaski". To w niej się zakochała.
    Bardzo serdecznie zapraszam na mojego bloga http://cosmo-books.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Chyba czas nadrobić zaległości związane z twórczością pana Greena. Do tej pory przeczytałam tylko ''Gwiazd Naszych Wina'. Niestety, jako książka zrobiła na mnie słabe wrażenie. ''Papierowe Miasta'' wydają się o wiele lepsze. Mam nadzieję, że uda mi się szybko złapać tę powieść w swoje ręce :D
    Tak na marginesie - wydawnictwo i ilość stron Ci się pomieszały :)

    Zapraszam do mnie :)
    http://recenzje-oliwii.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A, faktycznie! Już raz mi ktoś chyba zwrócił uwagę, ale nie miałam dostępu do laptopa i tak zostało. Poprawione! Dzięki, że wpadłaś :)

      Usuń
  5. Właśnie mi też się spodobała, moze jakoś nie bardzo, ale jednak. I nie rozumiem dlaczego ludziom tak się nie podoba ;-;
    Pozdrawiam,
    Ana

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka